Riff Logo
Riff Logo
Riff Logo

Filmowiec Gag Jona wygłosiła piorunujące przemówienie na ceremonii otwarcia RIFF w zeszłym tygodniu. Tam dokonała przeglądu stanu islandzkiego przemysłu filmowego i skrytykowała cięcia rządu w Funduszu Filmowym. Przemówienie Göggi można przeczytać tutaj:

Świąteczny szał Jóna

Szanowni goście,

Niedawno pojawiły się informacje o planowanych cięciach w Islandzkim Funduszu Filmowym. Po tym wysłano e-mail do stowarzyszeń filmowców zawodowych z zaproszeniem na spotkanie awaryjne.

Anonimowy reżyser i scenarzysta odpowiedział na post następująco:

„Szanowni koledzy

Wysyłam dobre wibracje z okazji Dnia Świstaka. 14 lat tego gówna daje mi się we znaki, więc tym razem się powstrzymam.

„Pozdrowienia bojowe”

Tam mężczyzna mówi z wyraźnym wyczerpaniem, ponieważ większą część swojego zawodowego życia spędził na próbach uzyskania uznania i zrozumienia ze strony rządu dla znaczenia kina w Islandii.

Nie stanął na moście sam, bo filmowcy na Islandii nie potrafią zrobić nic innego, jak tylko walczyć o swoje istnienie, łykać drewno i wznosić toasty za piękne obietnice wyborcze, a potem obudzić się w koszmarnym śnie, gdy nowo mianowani ministrowie i komisje budżetowe stanowczo naciskają przycisk usuwania pliku Excel w imię efektywności.

Cztery lata temu cała branża filmowa przeżyła szok, gdy opublikowano wspaniałą strategię filmową, pierwszą w swoim rodzaju, strategię z ambitnymi celami, które miały zostać spełnione przed rokiem 2030.

W końcu na scenie pojawili się politycy z prawdziwymi ambicjami, ludzie, którzy rozumieli znaczenie pielęgnowania i wspierania islandzkiej kinematografii. Ludzie z wolą polityczną, by to zrealizować.

Zaproponuję tutaj dobrą strategię:

„Minister edukacji, kultury i sportu rozpoczyna pierwszą kompleksową politykę rozwoju w dziedzinie filmu. Ta decyzja jest znakiem zrozumienia i uznania przez rząd rosnącej roli kultury, sztuki i przemysłów kreatywnych w Islandii”.

„Jako forma sztuki, filmowanie jest bardzo dostępne dla publiczności i jest szczególnie ważne w wysiłkach na rzecz promowania i zachowania języka, odzwierciedlania współczesnego świata oraz nadawania historii i sensu kulturowego”.

„Podejmowane będą działania mające na celu wzmocnienie systemu wsparcia produkcji filmowej, a tym samym zwiększenie produkcji i rozwoju szerszej gamy filmów niż dotychczas. Zwiększony zostanie wkład finansowy do Funduszu Filmowego i utworzony zostanie nowy fundusz inwestycyjny na treści telewizyjne”.

Zbyt piękne, żeby było prawdziwe?

Niestety, wszystko wskazuje na to. Teraz, cztery lata później, nie ma pieniędzy na spełnienie obietnic. I nie tylko to, ale cięcia są dokonywane, po raz kolejny.

Więcej uznania, więcej działań – mniej pieniędzy. Dźwięk i wizja nie mieszają się tutaj.

Współczucie nie sprzyja artystom, gdy infrastruktura społeczna obumiera tak szybko, jak rośnie inflacja. Chcesz systemu zdrowia psychicznego czy islandzkiego filmu? Takie argumenty zwykle spotykają się z mieszanymi opiniami, gdy chodzi o przydzielanie środków publicznych artystom.

„Jak to jest – czy ci marudzący filmowcy nie otrzymują zwrotu podatku w wysokości setek milionów?”

Następnie jesteśmy nastawieni przeciwko sobie. Albo-albo. I tym, co traci najwięcej w tej walce, jest samo społeczeństwo, które bez drugiego jest niczym.

To samo dzieje się wewnętrznie z nami, filmowcami. Czy chcemy wysokich zysków, czy chcemy tworzyć islandzkie dzieła? Dobrobyt czy prostytucję? Przemysł czy sztukę?

Odpowiedź jest prosta.

Chcemy obu. Ponieważ jedno jest niczym bez drugiego. Nie wiedzieliśmy, że musimy wybierać, ponieważ nie było to nigdzie wspomniane w polityce filmowej.

Chcemy pracować w filmach, chcemy bezpieczeństwa pracy i przewidywalności, ale przede wszystkim chcemy opowiadać nasze historie. Nie wystarczy, aby islandzkie filmowanie było popularną lokalizacją, wykorzystywaną do opowiadania historii innych ludzi, w innych językach. Nie ma wielu islandzkich projektów, które osiągają cel potrzebny do otrzymania zwrotu 35%. A różnorodne filmowanie, które jest dostępne dla publiczności, jest wszelkiego rodzaju i kosztuje wszelkiego rodzaju. Różnorodne filmowanie powstaje zarówno w małych, jak i dużych firmach.

Potrzebujemy opowieści w kontekście tego, kim jesteśmy, co robimy, myślimy i marzymy. Nasze opowieści muszą odzwierciedlać nas samych, przeszłość i przyszłość, społeczeństwo i ludzi. Trudne opowieści, zabawne opowieści, opowieści oparte na książkach, opowieści, które dzieją się w Japonii lub Londynie, w Westfjords lub Mosfellsbær.

Istnieje również niebezpieczeństwo, że kulturowe dziedzictwo, które pozostanie, będzie opowieściami o zdegenerowanych stereotypach, czymś, co inni chcą widzieć i myśleć, że jesteśmy. Inna definicja naszej kultury. Definicja algorytmów i gigantów technologicznych w Islandii.

Rozumienie i wspieranie kultury, sztuki i przemysłów kreatywnych stanowi integralną część zarządzania społecznością.

Zwłaszcza mała społeczność, w której jest wola, aby utrzymać język przy życiu. A to wymaga finansowania.

Nie wystarczy mówić o narodzie opowieści w słoneczny dzień, kiedy czujemy się dobrze. Nie jesteśmy narodem opowieści, jeśli nie kontynuujemy pisania opowieści. To wspaniale, że Islandia jest pożądanym centrum filmowym na skalę światową, za tym kryje się niestrudzona praca i pracowitość, ale musimy też pielęgnować naszą własną kulturę, to dla dobra nas wszystkich.

Postać Billa Murraya w Dniu Świstaka tkwiła w tym stanie, dopóki nie zdał sobie sprawy, co jest z nią nie tak i nie postanowił zmienić się na lepsze.

Rząd też może to zrobić – zmienić prawo i dać nam realną obietnicę, że polityka filmowa nie będzie jakąś polityczną, koniunkturalną dekoracją, ale prawdziwym uznaniem znaczenia kultury, sztuki i przemysłów kreatywnych.

Obietnica stworzenia bogatej kultury filmowej, wzmacniającej tożsamość narodu.

Myślę, że przemawiam w imieniu wielu filmowców, gdy zgadzam się z moim zmęczonym walką kolegą i mówię: Nie możemy pozwolić na kolejny Dzień Świstaka.

Na koniec chciałbym zakończyć coś pozytywnego.

Jestem pewien, że gdy podejmowano wielką podróż kształtowania tej polityki, czyniono to z całym sercem i pragnieniem, aby stała się ona rzeczywistością. Nadal jest czas, aby spełnić wielkie i ważne obietnice.

Z niecierpliwością czekam na ten ryk w 2030 roku.